sobota, 2 listopada 2013

Jak zwykle  blog zaniedbany.
Ale jak tu znaleźć siły po dniu pełnym takich wspinaczek


No bo takie, to już luzik, nawet jeśli Panna Lilianna stoi na drewnianym podłokietniku tegoż krzesełka,  które jest oddalone od stołu, a ona wisi na nim rączkami (w takich sytuacjach jednak nie w głowie mi aparat póki co - bo myślę, że może przywyknę w końcu do tego widoku...) . 


Bieganie po łóżku, czy wspinanie się na stoliczki, inne krzesełka itp też występują. Jeśli nie zejdę na zawał,  to będzie cud :)

Znajdujemy również czas na sprzątanie Lilowego pokoiku.  Na sprzątanie "Nowego", ale na to jeszcze przyjdzie pora, aby o tym pisać ;)


Na spacery czas znajdujemy.... 



 

I na  halołinowe przebieranki (no dobra, nie postaraliśmy się :P )


No, to do zobaczenia w grudniu !

(żartuję !! ) 

wtorek, 15 października 2013

Dzień Dziecka Utraconego

Dzięki Fundacji By Dalej Iść rodzice po stracie mogli uczcić ten dzień razem, w sposób wyjątkowy.
Nie powinno ich tam być. Dzieci nie powinny umierać, tym bardziej kiedy nie zaczęły jeszcze żyć.











środa, 9 października 2013

Zabrał tata córkę na spacer.

Matka nie marnując czasu wzięła się za sprzątanie kuchni.
Wrócił tata z córką. Okrzyczał mamę.
"Specjalnie poszliśmy na spacer, żebyś mogła się w spokoju drzemnąć, a Ty sprzątałaś !!!!!!"

Jak mogłam.....


wtorek, 1 października 2013

Miesiąc.

Tyle nas nie było tu.  Nie wiem jak to się dzieje, że niby nie robię nic (no bo przecież tylko SIEDZĘ w domu z dzieckiem), a na bloga mi nie po drodze. Co prawa Was czytam, a tu jakoś tak...

Położyłam się wczoraj do łóżka późną nocą. Próbowałam znaleźć odpowiednią pozycję do spania... Nagle usłyszałam to. Najpiękniejsze.Wspaniała muzyka... Wdech, wydech, wdech, wydech...... Oddycha. Spokojnie, bezpiecznie. ONA. Leży obok, a ja słucham jej oddechu. Widzę jak słodko śpi. Przytulam.
Jakie to szczęście. Że jest, że mogę ją dotknąć. Za nią widzę Jego. Mikołaja nie dotknę. Ale czy na pewno ?  Przecież, dzieci od nas nie odchodzą... On nie oddycha. Nie ma go, a jednak jest. Cząstka Jego jest w niej. Na pewno. Serce się raduje, bo jest Ona. Ale... czy byłaby ? Pytanie beznadziejne, bez odpowiedzi. Czy On jest w Niej, czy  Ona jest bo Jego nie ma? Czy gdyby był, to Jej by nie było ?
Są oboje. Czuje to....  Jakie to szczęście, że choć tego jednego oddechu mogę słuchać.
Nie ma nic piękniejszego....

15.10.2013  - Dzień Dziecka Utraconego. Pamiętajmy o tych, których obok nie ma... Dwa lata temu Mikuś dostał swojego balonika. Parę dni później dostaliśmy odpowiedź. Najpiękniejszą. 9 miesięcy później tuliłam tego małego Kurczaczka mocno, wiedziałam, że to nie stało się od tak.
Wiedziałam, że Mikuś odczytał to, co mu przekazaliśmy....
http://www.dlaczego.org.pl/ 



"Widzicie na niebie te chmurki? Na każdej chmurce siedzi sobie dzidziuś i czeka aż jego mama i jego tata zawołają go na ziemię. Wtedy się rodzi."  
 

środa, 4 września 2013

Fascynujący czas.

Zdecydowanie się zaczął ten okres, kiedy to niektóre rzeczy są dla mnie niepojęte. Bo jak to możliwe, że mały człowiek, który przecież parę dni temu był taki niekumaty,  dziś już tyle potrafi ?
Mówię 'idź piciu' ona idzie, pije.
Mówię 'przytul się teraz do taty' ona idzie do taty, przytula, w gratisie buziaka da.
Pytam 'gdzie piłka/okulary/piesek itp' ona pokazuje.
Pytam 'gdzie oko' - pokazuje, drugie też.
Zachęcam 'przybij piątkę' - przybija, nie raz a pięć.
Pytam 'chcesz się kąpać' - całym ciałem podskakuje próbując zedrzeć z siebie ciuszki.
Mówię 'kładź się' - ona się kładzie
Proszę 'powiedz mama' mówi..... ADA bądź MADA (na Ty jesteśmy tak po prostu;D)
No wymieniać można i można.
I jak to możliwe ?  Niesamowite było to, jak zaczęła obracać się na boczki, siedzieć samodzielnie, raczkować... ale zdecydowanie nic nie pobije tego co się dzieje teraz !
Zawsze fascynował mnie ten okres u malców, teraz mam to na co dzień. Chłonę każdą chwilę, próbuję zachęcać do coraz to nowych rzeczy, aby nie zmarnować tego czasu.
Widzę też ten bunt. Mateusz często określa to mianem "bezstresowego wychowania". Nie wiem czy można inaczej wychowywać takie maleństwa, ale wiem, że to nie błąd wychowawczy, a normalne zachowanie tego wieku. I tak późno zaczęła, za to z impetem :P
Potrafi w centrum handlowym czy autobusie rozryczeć się na maxa, piszcząc ile sił. Póki wiem, że nie dzieje jej się krzywda, przetrwam. Najgorzej gdy zaczynam myśleć, że jednak coś boli, że to nie bunt. A i tak pomóc nie mogę. Ale próbuję. Robię wszystko co w mojej mocy.

A najbardziej  oczekiwana czynność też osiągnięta! W końcu !  Mały leniuszek nie miał zamiaru za szybko to zrobić, nie naciskałam,  czekałam cierpliwie, wiedziałam, że dla niej to lepiej, jednak doczekać się nie mogłam... Ale ! Dzień przed ukończeniem 14stego miesiąca Lila wstała i poszła... po okulary swoje, Babiatorsy  poszła.
I chodzi coraz częściej, jednak  nie ma to jak na czterech ;)