środa, 13 czerwca 2012
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Siły odpływają... (import.)
Myślałam, że mnie to nie dopadnie. A z dnia na dzień czuję, że mam coraz mniej sił. Męczy mnie to, bo czasami tyle chciałabym zrobić, chcę żeby mieszkanie było codziennie przygotowane do przyjścia na świat Maleństwa. Chcę je sama przygotowywać, choć wiem, że niektórych rzeczy nie zrobię, bo choć coraz częściej słyszę i czytam, że mycie okien w ciąży to nic takiego, to jednak ja mam w głowie myśl, że nie mogę. Choć teraz, pod koniec, nic by się już raczej nie stało.. Nieważne.
M. twierdzi, że jak będę już w szpitalu, to on chętnie wysprząta :) Już się przekonałam, że faktycznie kiedy jest sam w domu potrafi tak wypucować mieszkanie, że łoo :)
Tydzień temu dostaliśmy dwie paczuszki z rzeczami dla Maleństwa:))) Byłam w siódmym niebie:)))
Przybyło pełno ubranek (przerażona byłam ilością różu... ale dziś lekarz potwierdził płeć, więc mam nadzieję, że nie będzie problemu typu w co ja mam ubrać chłopca:P ), karuzela na łóżeczko, stojak na wanienkę, fotelik/nosidełko i gondola do wózka :) W przyszłym tygodniu powinniśmy już mieć wózek ze spacerówką :)
W sobotę prawie kupiliśmy łóżeczko.. Prawie - bo wydawało mi się, że jeśli kupię na allegro to dużo oszczędzę. Myliłam się. M. obiecał, że pojedzie po te łóżeczko i je kupi.
Na początku chciałam małą kołyskę. Jednak pewnej nocy przyśniło mi się coś, nie wiem co, ale obudziłam się z myślą, że nie chcę kołyski, że lepiej od razu łóżeczko kupimy (choć kołyska lepsza, bo mniejsza, a nasza sypialnia jest mikroskopijna...). Siostra zaczęła mnie namawiać na łóżeczko-kołyskę. Uległam :)
Pochłonęły mnie te przygotowania na dobre:) Ale lepsze to, niż zamartwianie się porodem (co na szczęście na razie minęło tfu tfu tfu;) )
M. twierdzi, że jak będę już w szpitalu, to on chętnie wysprząta :) Już się przekonałam, że faktycznie kiedy jest sam w domu potrafi tak wypucować mieszkanie, że łoo :)
Tydzień temu dostaliśmy dwie paczuszki z rzeczami dla Maleństwa:))) Byłam w siódmym niebie:)))
Przybyło pełno ubranek (przerażona byłam ilością różu... ale dziś lekarz potwierdził płeć, więc mam nadzieję, że nie będzie problemu typu w co ja mam ubrać chłopca:P ), karuzela na łóżeczko, stojak na wanienkę, fotelik/nosidełko i gondola do wózka :) W przyszłym tygodniu powinniśmy już mieć wózek ze spacerówką :)
W sobotę prawie kupiliśmy łóżeczko.. Prawie - bo wydawało mi się, że jeśli kupię na allegro to dużo oszczędzę. Myliłam się. M. obiecał, że pojedzie po te łóżeczko i je kupi.
Na początku chciałam małą kołyskę. Jednak pewnej nocy przyśniło mi się coś, nie wiem co, ale obudziłam się z myślą, że nie chcę kołyski, że lepiej od razu łóżeczko kupimy (choć kołyska lepsza, bo mniejsza, a nasza sypialnia jest mikroskopijna...). Siostra zaczęła mnie namawiać na łóżeczko-kołyskę. Uległam :)
Pochłonęły mnie te przygotowania na dobre:) Ale lepsze to, niż zamartwianie się porodem (co na szczęście na razie minęło tfu tfu tfu;) )
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Imię
30 dni do porodu. Przypuszczalne 30 dni, bo wciąż czuję, że TO stanie się wcześniej :)
Co prawda blog miał być pisany w czasie całej ciąży, jednak to zaniedbałam. Nadrobimy :)
Zabawne, kiedy po tylu miesiącach weszłam na ten blog i zobaczyłam jaki 'pseudonim' na nim wpisałam. Lili . Imię Naszej córeczki, o którym wtedy zapewne nie myślałam;P
O ile nic nie ulegnie zmianie Nasza mała Kruszyna będzie mieć na imię Liliana/Lilianna :) Jakiś czas temu Mateusz dał taką propozycję, ale gdy przeczytałam znaczenie imienia Lila, zwątpiłam. Nie, że jakieś złe cechy posiada, ale.. no nieważne:) Jednak później się opamiętałam, co prawda różne są te 'znaczenia', a dla mnie jest to znaczące;) W horoskopy nie wierzę, ale jednak nieraz przekonałam się, że imienniki nie są przekłamane.
Czy to dobre imię ? Nam odpowiada. To my bierzemy odpowiedzialność za tą Istotkę, więc upodobania innych są na drugim planie. Ważne, że to nie jest imię popularne, przynajmniej w naszych kręgach i nie słychać 'o nie, ja znałam taką Lilianę.. niefajna była' ;)
Co prawda blog miał być pisany w czasie całej ciąży, jednak to zaniedbałam. Nadrobimy :)
Zabawne, kiedy po tylu miesiącach weszłam na ten blog i zobaczyłam jaki 'pseudonim' na nim wpisałam. Lili . Imię Naszej córeczki, o którym wtedy zapewne nie myślałam;P
O ile nic nie ulegnie zmianie Nasza mała Kruszyna będzie mieć na imię Liliana/Lilianna :) Jakiś czas temu Mateusz dał taką propozycję, ale gdy przeczytałam znaczenie imienia Lila, zwątpiłam. Nie, że jakieś złe cechy posiada, ale.. no nieważne:) Jednak później się opamiętałam, co prawda różne są te 'znaczenia', a dla mnie jest to znaczące;) W horoskopy nie wierzę, ale jednak nieraz przekonałam się, że imienniki nie są przekłamane.
Czy to dobre imię ? Nam odpowiada. To my bierzemy odpowiedzialność za tą Istotkę, więc upodobania innych są na drugim planie. Ważne, że to nie jest imię popularne, przynajmniej w naszych kręgach i nie słychać 'o nie, ja znałam taką Lilianę.. niefajna była' ;)
poniedziałek, 28 maja 2012
Blisko, bliżej... (import.)
Nie umiem o niczym innym myśleć, niż o tym, że Wielki Dzień zbliża się coraz bardziej.. A ja coraz bardziej świruję ;) Wczoraj na przykład płakałam do M., że ja nie chcę rodzić.. Moją rozpacz pogłębiały czytane na forum wpisy pt "nie mogłam się doczekać porodu". Ja, jak już, nie mogę się doczekać, aż wrócę ze szpitala do domu ;) Nie chcę tam być no..
Dziś mam dzień, że trzeba się przygotować, zamówić w końcu łóżeczko, pojechać do jakiegoś marketu dziecięcego, może natchnie mnie, co potrzebuję jeszcze dla dziecka. Bo szczerze mówiąc, miesiąc przed terminem ja posiadam tylko buteleczki i kremiki, które dostałam na targach rodzinnych bądź w przychodni. Aaaa, mam jeszcze sukienusie z czapeczką. Ale wydaje mi się, że na noworodka jest trochę za duża...
dzidziusia nie może się doczekać nasz mały sąsiad Dori. Każde moje zdanie udowadniające, że jeszcze nie czas aby dzidziuś przeszedł na drugą stronę brzuszka umiał super podważyć. Bo nie ma łóżeczka- on swoje ma w piwnicy i da dla dzidziusia. Smoczek też. Ubrania też. I on się będzie bawił z dzidziusiem. I na rączkach go będzie trzymał tak, tak i tak. I czy dzidzia może to, a czy będzie się bawić w tamto.
[a dzidzia w tym momencie ma czkawkę;P ]
Wyobraźcie sobie, że byłam u pani ginekolog w mojej przychodni. Zgłosiłam się tam, aby walczyć o moje wyniki z krwi, które zlecił lekarz, i których osobiście odebrać nie mogę, bo przecież to ON ZA NIE PŁACI (może mi to ktoś wytłumaczyć? Jakim cudem lekarz płaci za moje badania i w takim razie na co idą moje składki zdrowotne??). Na informacje, że do następnej wizyty kawał czasu, ja boję się, że urodzę wcześniej, a te wyniki są konieczne przed porodem usłyszałam 'przecież mamy ginekologa na zastępstwie'... Szczęka mi opadła.. Gdy wydusiłam z siebie 'nie wiedziałam...' usłyszałam 'NO TO TRZEBA BYŁO SIĘ PYTAĆ'... No nie mam słów, żeby to komentować.
W sobotę chciałam zrobić sobie USG 4D bezpłatnie w ramach akcji szczęśliwa mama..... To mi powiedzieli, że 34 tc to za późno ;| Bo nic nie będzie widać i mogą mi zrobić 2D.. To już Maluszka męczyć nie chciałam. Doszłam do wniosku, że chcąc być tą szczęśliwą mamą, mogłam kłamać, że w 30 tygodniu jestem ;) Bo bardzo się nastawiłam na to usg, myślałam, że na 100% się przekonam o płci ;P (no bo te imię... na obecną chwilę mamy imię dla dziewczynki, i jak znów się nastawię, a potem się okaże, że mam 3 dni, aby coś dla chłopca dobrać.... jejku bredzę;P )
Ogólnie ostatnie dni, tygodnie spędzam bardo aktywnie jak na mnie (choć teraz oszczędzam się, żeby tą Kruszynę w sobie jeszcze ponosić przez miesiąc;P), słucham dobrych rad, słucham o moim małym brzuszku, o tym jak nie nazwać dziecka bo jakaś głupia dziewczyna się tak nazywała (teraz wiem, że nie warto o tym dyskutować), wydeptuję tunel do ubikacji, wypijam litry mięty, jem kilogramy migdałów na zgagę, ale wiecie czego nie potrafię? Walczyć o swoje prawa! ZAWSZE powtarzałam, że jak będę w ciąży, bo będę ten fakt wykorzystywać na maxa... No, ale nie umiem. Mężul mnie ciąga do tych kas pierszeńswta, ale jeszcze nigdy nie pozwoliłam na to, aby się upomnieć, żeby mnie przepuścili ;) Na szczęście kasjerki mają dobry wzrok zazwyczaj i mnie same wołają ;) Ale o tym chciałabym napisać osobną notkę :)
Na koniec foto mojej pszczółki :)))))
Dziś mam dzień, że trzeba się przygotować, zamówić w końcu łóżeczko, pojechać do jakiegoś marketu dziecięcego, może natchnie mnie, co potrzebuję jeszcze dla dziecka. Bo szczerze mówiąc, miesiąc przed terminem ja posiadam tylko buteleczki i kremiki, które dostałam na targach rodzinnych bądź w przychodni. Aaaa, mam jeszcze sukienusie z czapeczką. Ale wydaje mi się, że na noworodka jest trochę za duża...
dzidziusia nie może się doczekać nasz mały sąsiad Dori. Każde moje zdanie udowadniające, że jeszcze nie czas aby dzidziuś przeszedł na drugą stronę brzuszka umiał super podważyć. Bo nie ma łóżeczka- on swoje ma w piwnicy i da dla dzidziusia. Smoczek też. Ubrania też. I on się będzie bawił z dzidziusiem. I na rączkach go będzie trzymał tak, tak i tak. I czy dzidzia może to, a czy będzie się bawić w tamto.
[a dzidzia w tym momencie ma czkawkę;P ]
Wyobraźcie sobie, że byłam u pani ginekolog w mojej przychodni. Zgłosiłam się tam, aby walczyć o moje wyniki z krwi, które zlecił lekarz, i których osobiście odebrać nie mogę, bo przecież to ON ZA NIE PŁACI (może mi to ktoś wytłumaczyć? Jakim cudem lekarz płaci za moje badania i w takim razie na co idą moje składki zdrowotne??). Na informacje, że do następnej wizyty kawał czasu, ja boję się, że urodzę wcześniej, a te wyniki są konieczne przed porodem usłyszałam 'przecież mamy ginekologa na zastępstwie'... Szczęka mi opadła.. Gdy wydusiłam z siebie 'nie wiedziałam...' usłyszałam 'NO TO TRZEBA BYŁO SIĘ PYTAĆ'... No nie mam słów, żeby to komentować.
W sobotę chciałam zrobić sobie USG 4D bezpłatnie w ramach akcji szczęśliwa mama..... To mi powiedzieli, że 34 tc to za późno ;| Bo nic nie będzie widać i mogą mi zrobić 2D.. To już Maluszka męczyć nie chciałam. Doszłam do wniosku, że chcąc być tą szczęśliwą mamą, mogłam kłamać, że w 30 tygodniu jestem ;) Bo bardzo się nastawiłam na to usg, myślałam, że na 100% się przekonam o płci ;P (no bo te imię... na obecną chwilę mamy imię dla dziewczynki, i jak znów się nastawię, a potem się okaże, że mam 3 dni, aby coś dla chłopca dobrać.... jejku bredzę;P )
Ogólnie ostatnie dni, tygodnie spędzam bardo aktywnie jak na mnie (choć teraz oszczędzam się, żeby tą Kruszynę w sobie jeszcze ponosić przez miesiąc;P), słucham dobrych rad, słucham o moim małym brzuszku, o tym jak nie nazwać dziecka bo jakaś głupia dziewczyna się tak nazywała (teraz wiem, że nie warto o tym dyskutować), wydeptuję tunel do ubikacji, wypijam litry mięty, jem kilogramy migdałów na zgagę, ale wiecie czego nie potrafię? Walczyć o swoje prawa! ZAWSZE powtarzałam, że jak będę w ciąży, bo będę ten fakt wykorzystywać na maxa... No, ale nie umiem. Mężul mnie ciąga do tych kas pierszeńswta, ale jeszcze nigdy nie pozwoliłam na to, aby się upomnieć, żeby mnie przepuścili ;) Na szczęście kasjerki mają dobry wzrok zazwyczaj i mnie same wołają ;) Ale o tym chciałabym napisać osobną notkę :)
Na koniec foto mojej pszczółki :)))))
środa, 9 maja 2012
100 dni to jak 18 lat :) (import.)
Niektórzy z niecierpliwością czekają na swe 18ste urodziny, po czym okazuje się, że gdy osiągnie się ten wiek, czas zaczyna tak zasuwać... że coraz szybciej się starzejemy.
Ja tak długo oczekiwałam tej ciążowej studniówki, bo fajnie tak, że będzie okrągła liczba do końca (przypuszczalnego).. i od tamtego czasu wydaje mi się, że ten suwaczek przyśpieszył ;P
Zaczynam się bać. Porodu :) Strach ten jest dziwny. Bo przypuszczam, że moja wytrzymałość na ból fizyczny jest duża. Myślę, że gdy będzie boleć, ale będę miała świadomość, że to normalne, że dziecku nic nie zagraża, to będę spokojniejsza niż teraz, kiedy coś mnie lekko zaboli, a ja czuję, że te uczucie nie jest mi znane i może dzieje się coś złego. Chooooć... M. zapytał czy boję się bardziej niż wizyty u dentysty. Pewnie, że tak:) Jednak nie boję się bardziej niż bólu zęba;P Bo ból zęba jest bez sensu, do niczego nie prowadzi (chyba, że do dentysty hehe), a poród.. no piękniejszej nagrody nie dostanę w życiu :)
Ale boję się, że umrę !
Głupie takie, ale co zrobię...
Wczoraj zaczęłam szkołę rodzenia :) Na razie spotkanie organizacyjne, podzielili nas na grupy, powiedzieli jakie tematy omówimy... I już wiem, że dwóch brakuje. Masażów i rozmowy z psychologiem. Noi to, że nie wszystkie spotkania będą z facetem... Ja rozumiem, że POŁÓG nie dotyczy facetów, ale chyba powinni wiedzieć, czego się spodziewać?
Nevermind, zaczynam robić się monotematyczna, ale co poradzić... ;))
Ja tak długo oczekiwałam tej ciążowej studniówki, bo fajnie tak, że będzie okrągła liczba do końca (przypuszczalnego).. i od tamtego czasu wydaje mi się, że ten suwaczek przyśpieszył ;P
Zaczynam się bać. Porodu :) Strach ten jest dziwny. Bo przypuszczam, że moja wytrzymałość na ból fizyczny jest duża. Myślę, że gdy będzie boleć, ale będę miała świadomość, że to normalne, że dziecku nic nie zagraża, to będę spokojniejsza niż teraz, kiedy coś mnie lekko zaboli, a ja czuję, że te uczucie nie jest mi znane i może dzieje się coś złego. Chooooć... M. zapytał czy boję się bardziej niż wizyty u dentysty. Pewnie, że tak:) Jednak nie boję się bardziej niż bólu zęba;P Bo ból zęba jest bez sensu, do niczego nie prowadzi (chyba, że do dentysty hehe), a poród.. no piękniejszej nagrody nie dostanę w życiu :)
Ale boję się, że umrę !
Głupie takie, ale co zrobię...
Wczoraj zaczęłam szkołę rodzenia :) Na razie spotkanie organizacyjne, podzielili nas na grupy, powiedzieli jakie tematy omówimy... I już wiem, że dwóch brakuje. Masażów i rozmowy z psychologiem. Noi to, że nie wszystkie spotkania będą z facetem... Ja rozumiem, że POŁÓG nie dotyczy facetów, ale chyba powinni wiedzieć, czego się spodziewać?
Nevermind, zaczynam robić się monotematyczna, ale co poradzić... ;))
Subskrybuj:
Posty (Atom)

