Nie umiem o niczym innym myśleć, niż o tym, że Wielki Dzień zbliża się coraz bardziej.. A ja coraz bardziej świruję ;) Wczoraj na przykład płakałam do M., że ja nie chcę rodzić.. Moją rozpacz pogłębiały czytane na forum wpisy pt "nie mogłam się doczekać porodu". Ja, jak już, nie mogę się doczekać, aż wrócę ze szpitala do domu ;) Nie chcę tam być no..
Dziś mam dzień, że trzeba się przygotować, zamówić w końcu łóżeczko, pojechać do jakiegoś marketu dziecięcego, może natchnie mnie, co potrzebuję jeszcze dla dziecka. Bo szczerze mówiąc, miesiąc przed terminem ja posiadam tylko buteleczki i kremiki, które dostałam na targach rodzinnych bądź w przychodni. Aaaa, mam jeszcze sukienusie z czapeczką. Ale wydaje mi się, że na noworodka jest trochę za duża...
dzidziusia nie może się doczekać nasz mały sąsiad Dori. Każde moje zdanie udowadniające, że jeszcze nie czas aby dzidziuś przeszedł na drugą stronę brzuszka umiał super podważyć. Bo nie ma łóżeczka- on swoje ma w piwnicy i da dla dzidziusia. Smoczek też. Ubrania też. I on się będzie bawił z dzidziusiem. I na rączkach go będzie trzymał tak, tak i tak. I czy dzidzia może to, a czy będzie się bawić w tamto.
[a dzidzia w tym momencie ma czkawkę;P ]
Wyobraźcie sobie, że byłam u pani ginekolog w mojej przychodni. Zgłosiłam się tam, aby walczyć o moje wyniki z krwi, które zlecił lekarz, i których osobiście odebrać nie mogę, bo przecież to ON ZA NIE PŁACI (może mi to ktoś wytłumaczyć? Jakim cudem lekarz płaci za moje badania i w takim razie na co idą moje składki zdrowotne??). Na informacje, że do następnej wizyty kawał czasu, ja boję się, że urodzę wcześniej, a te wyniki są konieczne przed porodem usłyszałam 'przecież mamy ginekologa na zastępstwie'... Szczęka mi opadła.. Gdy wydusiłam z siebie 'nie wiedziałam...' usłyszałam 'NO TO TRZEBA BYŁO SIĘ PYTAĆ'... No nie mam słów, żeby to komentować.
W sobotę chciałam zrobić sobie USG 4D bezpłatnie w ramach akcji szczęśliwa mama..... To mi powiedzieli, że 34 tc to za późno ;| Bo nic nie będzie widać i mogą mi zrobić 2D.. To już Maluszka męczyć nie chciałam. Doszłam do wniosku, że chcąc być tą szczęśliwą mamą, mogłam kłamać, że w 30 tygodniu jestem ;) Bo bardzo się nastawiłam na to usg, myślałam, że na 100% się przekonam o płci ;P (no bo te imię... na obecną chwilę mamy imię dla dziewczynki, i jak znów się nastawię, a potem się okaże, że mam 3 dni, aby coś dla chłopca dobrać.... jejku bredzę;P )
Ogólnie ostatnie dni, tygodnie spędzam bardo aktywnie jak na mnie (choć teraz oszczędzam się, żeby tą Kruszynę w sobie jeszcze ponosić przez miesiąc;P), słucham dobrych rad, słucham o moim małym brzuszku, o tym jak nie nazwać dziecka bo jakaś głupia dziewczyna się tak nazywała (teraz wiem, że nie warto o tym dyskutować), wydeptuję tunel do ubikacji, wypijam litry mięty, jem kilogramy migdałów na zgagę, ale wiecie czego nie potrafię? Walczyć o swoje prawa! ZAWSZE powtarzałam, że jak będę w ciąży, bo będę ten fakt wykorzystywać na maxa... No, ale nie umiem. Mężul mnie ciąga do tych kas pierszeńswta, ale jeszcze nigdy nie pozwoliłam na to, aby się upomnieć, żeby mnie przepuścili ;) Na szczęście kasjerki mają dobry wzrok zazwyczaj i mnie same wołają ;) Ale o tym chciałabym napisać osobną notkę :)
Na koniec foto mojej pszczółki :)))))
poniedziałek, 28 maja 2012
środa, 9 maja 2012
100 dni to jak 18 lat :) (import.)
Niektórzy z niecierpliwością czekają na swe 18ste urodziny, po czym okazuje się, że gdy osiągnie się ten wiek, czas zaczyna tak zasuwać... że coraz szybciej się starzejemy.
Ja tak długo oczekiwałam tej ciążowej studniówki, bo fajnie tak, że będzie okrągła liczba do końca (przypuszczalnego).. i od tamtego czasu wydaje mi się, że ten suwaczek przyśpieszył ;P
Zaczynam się bać. Porodu :) Strach ten jest dziwny. Bo przypuszczam, że moja wytrzymałość na ból fizyczny jest duża. Myślę, że gdy będzie boleć, ale będę miała świadomość, że to normalne, że dziecku nic nie zagraża, to będę spokojniejsza niż teraz, kiedy coś mnie lekko zaboli, a ja czuję, że te uczucie nie jest mi znane i może dzieje się coś złego. Chooooć... M. zapytał czy boję się bardziej niż wizyty u dentysty. Pewnie, że tak:) Jednak nie boję się bardziej niż bólu zęba;P Bo ból zęba jest bez sensu, do niczego nie prowadzi (chyba, że do dentysty hehe), a poród.. no piękniejszej nagrody nie dostanę w życiu :)
Ale boję się, że umrę !
Głupie takie, ale co zrobię...
Wczoraj zaczęłam szkołę rodzenia :) Na razie spotkanie organizacyjne, podzielili nas na grupy, powiedzieli jakie tematy omówimy... I już wiem, że dwóch brakuje. Masażów i rozmowy z psychologiem. Noi to, że nie wszystkie spotkania będą z facetem... Ja rozumiem, że POŁÓG nie dotyczy facetów, ale chyba powinni wiedzieć, czego się spodziewać?
Nevermind, zaczynam robić się monotematyczna, ale co poradzić... ;))
Ja tak długo oczekiwałam tej ciążowej studniówki, bo fajnie tak, że będzie okrągła liczba do końca (przypuszczalnego).. i od tamtego czasu wydaje mi się, że ten suwaczek przyśpieszył ;P
Zaczynam się bać. Porodu :) Strach ten jest dziwny. Bo przypuszczam, że moja wytrzymałość na ból fizyczny jest duża. Myślę, że gdy będzie boleć, ale będę miała świadomość, że to normalne, że dziecku nic nie zagraża, to będę spokojniejsza niż teraz, kiedy coś mnie lekko zaboli, a ja czuję, że te uczucie nie jest mi znane i może dzieje się coś złego. Chooooć... M. zapytał czy boję się bardziej niż wizyty u dentysty. Pewnie, że tak:) Jednak nie boję się bardziej niż bólu zęba;P Bo ból zęba jest bez sensu, do niczego nie prowadzi (chyba, że do dentysty hehe), a poród.. no piękniejszej nagrody nie dostanę w życiu :)
Ale boję się, że umrę !
Głupie takie, ale co zrobię...
Wczoraj zaczęłam szkołę rodzenia :) Na razie spotkanie organizacyjne, podzielili nas na grupy, powiedzieli jakie tematy omówimy... I już wiem, że dwóch brakuje. Masażów i rozmowy z psychologiem. Noi to, że nie wszystkie spotkania będą z facetem... Ja rozumiem, że POŁÓG nie dotyczy facetów, ale chyba powinni wiedzieć, czego się spodziewać?
Nevermind, zaczynam robić się monotematyczna, ale co poradzić... ;))
wtorek, 17 kwietnia 2012
Praca w ciąży (import).
Wykonując wczoraj jakieś czynności wieczorne, usłyszałam w TV dialog.
On, chyba jakaś gwiazda czy ktoś (nie widziałam, nie zwracałam uwagi, coś tam leciało w tle) na odwyku, dzwoni do dziewczyny/narzeczonej.
Ona: Musisz mi przysłać jakieś pieniądze!
On: Idź do pracy i sama zarób!!!
Ona: Przecież jestem w ciąży!! Kto mnie zatrudni w takim stanie ?!?!
On: Noooooooooooo... z takim podejściem to na pewno niczego nie znajdziesz.
Uśmiałam się..
No, chyba że ktoś ma ochotę zatrudnić ciężarną ;> Ja bym tak troszeczkę popracowała..
On, chyba jakaś gwiazda czy ktoś (nie widziałam, nie zwracałam uwagi, coś tam leciało w tle) na odwyku, dzwoni do dziewczyny/narzeczonej.
Ona: Musisz mi przysłać jakieś pieniądze!
On: Idź do pracy i sama zarób!!!
Ona: Przecież jestem w ciąży!! Kto mnie zatrudni w takim stanie ?!?!
On: Noooooooooooo... z takim podejściem to na pewno niczego nie znajdziesz.
Uśmiałam się..
No, chyba że ktoś ma ochotę zatrudnić ciężarną ;> Ja bym tak troszeczkę popracowała..
poniedziałek, 26 marca 2012
Studniówka ! (import.)
Żegnamy się w takim razie z trzycyfrową liczbą na licznikach odliczających :) Co prawda na drugim suwaczku jest opóźnienie, ale wolę ten ;P
Maleństwo ostatnimi czasy jest bardzo aktywne, co Nas bardzo cieszy:) Jakie to niesamowite uczucie obudzić się rano i dostać kopniaka w boczek:)
Aaa, no i muszę w końcu zdradzić.. płeć :)
Czułam, że to będzie dziewczynka. Choć właśnie w rodzinie męża same chłopy. Nawet jego bratowej całą ciążę przepowiadali dziewczynkę, a w dniu narodzin okazało się, że jednak chłopak.
Zawsze byłam przekonana, że i my będziemy mieć syna, choć całe krótkie me życie chciałam mieć córeczkę. Wiadomo, fajnie, gdyby była dziewczyna, ale najważniejsze, żeby było zdrowe. Potem doszło do tego, że jednak zdrowie to nie wszystko, zdrowe i szczęśliwe.
Pierwszy znak dostałam w kościele. Nieważne jaki, ale byłam tym bardzo zdziwiona.. Pewnego razu znów miałam sen o swoim dzieciu, była to dziewczynka :) A jak wiadomo, ciąża też mi się wyśniła:) Wtedy uwierzyłam:)
I choć o córce również zawsze marzył Mężul, to jednak za każdym razem mówił o Maleństwie jak o chłopaku:) Przekomarzaliśmy się ciągle, on, że chłopak, ja że dziewcze :) Zbliżały się badania prenatalne.. Wiedzieliśmy, że podczas nich się dowiemy:) Choć nie do końca chciałam wiedzieć, podobało mi się tak jak było:)
Ale jednak... Lekarz oznajmił, że na 100% widzi dziewczynkę! :) Mój ginek to potwierdził:)
Choć ja.. no niby przeczucia miałam, ale jakoś nie przywiązuje większej wagi do tego co oni mówią.
Do tego strasznie dziwnie się czułam po tej informacji. No bo fakt, zawsze marzyłam o córce. Ale pierwszy raz tak szczerze poczułam, że to jednak nie jest najważniejsze. Dowiedziałam się, ma być córka, no fajnie, ale co z tego ?
Syn czy córka.. Ważne, że dziecko. Ważne, że wszystko jest ok.
Strasznie dziwiła mnie moja reakcja.. przecież powinnam z radości po ścianach skakać! Ale okazało się, że naprawdę było mi to obojętne:) Myślałam, że mimo wszystko, że najważniejsze zdrowie i szczęście, to jednak gdzieś głęboko we mnie zależało mi na córce. Myślę, że gdyby lekarz powiedział Nam, że to będzie chłopiec, miałabym wyrzuty sumienia, że się nie cieszę;P Także mimo wszystko, mimo tego co się okaże po porodzie, dobrze się stało jak się stało, bo wiem przynajmniej, co jest najważniejsze:)
Pozostaje inny problem... imię. Zawsze miałam swój typ, jednak to taka poważna decyzja... ;P
sobota, 24 marca 2012
Brzuchato (improt.)
No, proszę, nie piszę więc powklejam;P
Tak sobie kiedyś założyłam, że całą ciążę, takie pozowane fotki, będę robić w tej sukience. No aleeeeeee chyba mi się w praniu ostatnio skurczyła ;D Ledwo ją włożyłam dziś.
Nie licząc tego, że tyle razy nie chciało mi się przebierać i ubrania różne jednak są ;)
Tak sobie kiedyś założyłam, że całą ciążę, takie pozowane fotki, będę robić w tej sukience. No aleeeeeee chyba mi się w praniu ostatnio skurczyła ;D Ledwo ją włożyłam dziś.
Nie licząc tego, że tyle razy nie chciało mi się przebierać i ubrania różne jednak są ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


